Przepowiednia

Gdy Era Pokoju przeminie, Arcydemoni powstaną,

Aby zniszczyć Amarię i spopielić ją w ogniu.

A wówczas jedna nadzieja będzie dla ludzi –

Córka Niebiańska. Zrodzona z Aniołów, a nie z demonów.

I miecz będzie miała przy boku i moc anielską, jakiej ludzie nie znają.

Tak oto nastanie Jej czas – czas Córki Anioła.

I zrzuci ona Upadłych do ich otchłani podziemnej,

A Aniołowie powrócą i pokój wieczny nastanie

Między Amarią, a Varsulą.

Era Pokoju

Na początku istniała Varsula – rajska kraina. W niej mieszkał Najwyższy i jego aniołowie. Ale część z nich upadła i została wygnana. I stworzyli Upadli krainę zwaną Amarią, gdzie rządzili wedle własnych praw.

Aniołowie walczyli z Upadłymi. Widząc to, Najwyższy postanowił ich rozdzielić. I stworzył wówczas ludzi, którzy mogli wybierać komu chcą służyć. Lecz wbrew woli Najwyższego, rozgorzała wówczas jeszcze większa walka. Aniołowie i Upadli zaczęli walczyć o ludzi.

Widząc to, Najwyższy postanowił wypędzić upadłe anioły z Amarii. I tak też uczynił. Upadli zostali nazwani demonami i pozbawieni anielskich mocy. I tak oto aniołowie wraz z ludźmi rządzili Amarią. Nastała Era Pokoju. Ale wkrótce pokój ów miał przeminąć.

Mroczne uczynki Alory

Miasto płonęło. Kobieta w czerni przechadzała się po opustoszałych ulicach. Wszędzie słychać było krzyki. Nie obchodziło ją to. Przybyła tu w konkretnym celu. Ślady krwi zaprowadziły ją wprost do Sanktuarium.

– Tutaj! – usłyszała przeraźliwy wrzask kobiety. – Proszę, niech ktoś mu pomoże!

Ludzie mijali ją, uciekając do wnętrza świątyni. Zapewne wśród tych kamiennych ścian czuli się bezpieczniej, niż pomiędzy płonącymi domami.

– Uspokój się! – kapłan usiłował uspokoić wrzeszczącą kobietę. – Wszyscy potrzebują pomocy!

– Ale mój mąż jest Strażnikiem! Musi przeżyć!

Obie postaci spojrzały na zbliżającą się do nich kobietę w czerni. Ta przyjrzała się mężczyźnie. Był nieprzytomny, ale ciągle żył. Wyczuwała to. Czyżby to był on?

– Zajmę się nim – powiedziała, wyciągając rękę w ich stronę.

Wówczas dostrzegli Demoniczny Symbol.

– Na Najwyższego! – wrzasnął kapłan. – Demony! Demony atakują!

To były jego ostatnie słowa. Czarne ostrze przecięło błyskawicznie gardło. Mężczyzna upadł na ziemię. Wybuchła panika. Wszyscy zaczęli uciekać do Sanktuarium. Niektórzy upadli na kolana, recytując Psalm do Archaniołów.

Głupcy. Nie wiedzieli, że na nic to się zda. Nie wiedzieli kim jest Alora. Zatopiła ostrze w piersi krzyczącej ciągle kobiety i chwyciła nieprzytomnego mężczyznę. Co do świątyni miała już własny plan.

– Idź precz, demonie! – arcykapłan pokropił ją Świętą Wodą.

Uśmiechnęła się złośliwie.

– Nie jestem demonem – powiedziała.

Odbiła się palcami od ziemi i wzbiła się w powietrze. Lewą ręką posłała kulę ognia prosto w Sanktuarium. Arcykapłan zasłonił twarz ręką, ale przed śmiercią usłyszał jeszcze jej ostatnie słowa:

– Jestem córką anioła!

Upadł na ziemię, a ogień pochłonął zarówno jego, jak i całą świątynie. Gdy Alora zniknęła za horyzontem, Avalor leżało w gruzach.

Krew i miecz

Krew lała się wartkim strumieniem z boku starca. Udało mu się jednak utrzymać podłużne zawiniątko. Drugą ręką tamował krwotok. Zauważył małą dziewczynkę, chowającą się pod stołem. Uśmiechnął się do niej.

– Chodź tu dziecko – powiedział, wyciągając ku niej rękę z pakunkiem. – Już nic ci nie grozi.

Dziewczynka niepewnie wyjrzała spod stołu i powoli skierowała się do starca. Ten tymczasem osunął się po ścianie na podłogę.

– Co się stało? – spytała.

– To nic takiego – odparł starzec. – Wiesz, mam dla ciebie ważną misję. Możesz uratować całą wioskę i swoją rodzinę. Rodzice będą z ciebie dumni.

– Nie mam rodziców. Tylko mamę.

– Zatem uratujesz mamę i może wielu innych dobrych ludzi. Więc jak, zgadzasz się?

Dziewczynka zamyśliła się. Po chwili spojrzała na rozcięty bok.

– Co to jest, to czerwone? – spytała.

– To nic takiego. Posłuchaj, niestety nie mamy wiele czasu. Słuchaj uważnie – weź ten pakunek i zabierz go do Avalor, do Sanktuarium Najwyższego. Pod żadnym pozorem go nie dotykaj. Zrozumiałaś?

Dziewczynka przytaknęła. Starzec podał jej pakunek.

– Idź już. Poszukaj mamy i uciekaj. No, dalej! – starzec wskazał ręką na drzwi.

Spojrzała na niego po raz ostatni i wyszła na zewnątrz. Tymczasem starzec opadł na podłogę. Wiedział, że nic go już nie uratuje. Dziewczynka nie wiedziała jak cenną rzecz od niego otrzymała. Był to bowiem miecz z anielskiej stali. Niezwykle rzadki. Właściwie jedyny taki w Amarii.

Jeśli starzec właściwie rozumiał Proroctwo, a był tego niemal pewny, to niebawem anioły powrócą i przepędzą raz na zawsze Upadłych z naszego świata.

Z tą kojącą myślą, oddał się w ramiona śmierci.